Jak wspomniałam we wcześniejszych postach postaram się nadrobić zaległości. Już jakiś czas temu dotarła do mnie paka niespodzianka od Catrice i Essence...mega paczka. Zawartość mnie nieco zszokowała. Tyle dobroci w jednym miejscu nie widziałam i jestem mega zadowolona z zawartości którą zobaczycie poniżej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makeup. Pokaż wszystkie posty
Dawno nie było nic kolorowego więc przedstawiam Wam moje ostatnie odkrycie, podwójne kredki do oczu Oriflame, które otrzymałam od Klubu Konsultantek.
Etykiety:
Jako, że podkładów nigdy u kobiety dość dziś na tapet wędruje lekki krem koloryzujący marki Oriflame. Nie będę ukrywała, że nie przepadam ale nowości lubię bardzo a to akurat jest nowość w Klubie Konsultantek to postanowiłam spróbować. A nóż będzie fajny?
Etykiety:
Całkiem niedawno wpadło mi w ręce kilka produktów od So Chic! Kosmetyków u kobiety nigdy za wiele a zwłaszcza kolorowych więc moja radość była całkiem słuszna. Zacznę od oczu. W sumie dobry prezent bo tusze pokończyły mi się już wszystkie jakie miałam.
Kolorówki w kobiecych kosmetyczkach nigdy za wiele. Tak jak każda kobieta kocham kolorówkę a jeszcze fajniejsze jest to , że jaram się tym co było mi nieznane. Markę So Chic! poznałam na mikołajkowym spotkaniu w Chełmie. Wtedy dostałyśmy perfumki, pomadkę matową, błyszczyk i cień do powiek o taki mały zestawik.
Bardzo długo się zastanawiałam nad zakupem tego podkładu. Miałam jeszcze spory zapas do zużycia innych podkładowych dobroci..jednak chęć i kobieca ciekawość zwyciężyła. Robiąc zakupy w Drogerii Natura oczywiście natknęłam się na promocję. Zapłaciłam za to cudo 18 zł także się opłacało. Musiał jednak sporo odleżeć bym zabrała się za jego test.
Etykiety:
Ostatnio dzięki uprzejmości drogerii internetowej JP Cosmetics miałam możliwość przetestowania słynnego fixera ryżowego marki Ecocera. Już jakis czas temu buszując po Naturze pare razy do niego podchodziłam. Także bardzo się ucieszyłam kiedy do testów dostałam akurat ten kosmetyk.
Etykiety:
Etykiety:

Te pomadki zagościły u mnie już jakiś czas temu i grzecznie czekały na swoją kolej. Jako że jestem wierna fanką pomadek matowych typu long lasting i zabranie się do testów troszkę mi zajęło.
Ale stało się nadszedł dzień w którym wyciągnęłam je z szafki :)
Do mnie trafiły dwa odcienie czerwieni....jeden bardziej ciepły a drugi wpadający lekko w odcień pomarańczy ( dla mnie bardziej na lato).
Etykiety:
Moda na ładne i zadbane brwi ogarnęła świat. Wszelkie firmy kosmetyczne zaczęły wprowadzać do swojego asortymentu różnego rodzaju kosmetyki do stylizacji brwi: pomady, tinty, kredki , tusze...pudry czy cienie asortyment i wybór jest ogromy.
Dziś opowiem kilka słów o moich odczuciach po testowaniu kredek do brwi od Adosa Art de Lautrec ze szczoteczką do stylizacji.
Kreska na powiece to jak wiemy jedna ze sztuk tajemnych, którą zgłębia każde pokolenie kobiet.
Znają je nasze mamy, znały nasze babcie i zapewne prababcie… a nawet kobiety starożytnego Egiptu bo zazwyczaj kreski na oczach kojarzą się z tym typem kobiet,gdyż kreski na powiekach malowano by ochronić oko przed szkodliwym wpływem środowiska i stanami zapalnymi, a jej skład był prosty: sproszkowane minerały, węgiel oraz ołów. Prawdopodobnie kreski miały również znaczenie religijne, a ich malowanie miało przyciągać boską pomyślność.
Zacznę w kilku słowach od mojego hitu, to jest coś co od dawna szukałam by uzyskać zajebisty efekt sztucznych rzęs. I znalazłam i jak zwykle jestem w tyle bo produkt istnieje na rynku już od jakiegoś czasu. Od dawna nie noszę sztucznych rzęs ale lubię efekt kiedy mam ich wizualnie dużo. Stosowałam różne odżywki by uzyskać lepszy efekt, sprawdziła mi się jak do tej pory tylko jedna z EVELINE , stosuję ją na okrągło i rzęsy faktycznie są w dobrej kondycji. Ale nic chyba nie stoi na przeszkodzie by je dodatkowo podrasować. I z pomocą właśnie przybył mi Fiber Lash. Malutkie drobinki, które po nałożeniu na wilgotny jeszcze tusz dają nam efekt przysłowiowej "Firanki"
Etykiety:
Kolorówki część kolejna. Jak wiecie AA kocham jako wrażliwiec więc czemu by nie używać tej marki do makijażu. Dziś słów kilka właśnie o kolorówce z AA.
Na pierwszy ogień staje tusz do rzęs. Ładne złote opakowanie przyciąga wzrok. Bardzo ładnie pogrubia i się nie kruszy, ładnie pachnie i ma dobrą szczoteczkę.
Tusz oczywiście przystosowany jest do oka wrażliwego. Odżywia rzęsy i nadaję pełnię głębokiego spojrzenia.
Pozostając w okolicach oka następnie zabieramy się za kolorowanko;) Trójkolorowe cienie do powiek powinny nieco nam ułatwić sprawę. I to chyba jedyny produkt z którego jestem zadowolona najmniej;( prezentują się bardzo obiecująco, kolory moje więc powinny ładnie ze sobą współgrać. I tak by było gdyby nie kompletny bark pigmentacji.....po pierwsze są bardzo twarde a po drugie by wydobyć kolor trzeba się serio sporo napracować. Kolor jest mega delikatny.
Być może są osoby, którym spodoba się taka forma tego produktu , ja osobiście lubię dobrze napigmentowane cienie do powiek. Być może taki był zamysł producenta;) tego nie wiem;)
Jeśli chodzi o rozświetlacz to tu jest niebo a ziemia, mięciutki błyszczący, jedno pociągnięcie pędzelkiem i osiągamy piękny efekt ( a jak ładnie prezentują się na oku och ach). Bardzo ładnie dobrana kolorystyka i wygodna aplikacja.
Można by rzec dwa w jednym.trochę różu trochę złota;) Jestem bardzo zadowolona z tego produktu.
Z doborem sypkiego pudru zawsze miałam problem , albo za jasny albo za ciemny. Zawsze dodatkowe zmatowienie wyglądało u mnie tragicznie....do czasu. Chyba znalazłam dla siebie puder idealny. Transparentny i dla wrażliwców;) ma kolor idealny a makijaż trzyma się cały dzień, nie ściera a skóra nie świeci się jak nie powiem co;) jest bardzo delikatny, lekko jakby aksamitny i nie zapycha. Doskonale wpasowuje się w koloryt skóry.
Jeśli chodzi o podkłady jestem niestety bardzo wymagająca, ponieważ ,moja skóra niestety nie wszystkie toleruje;/
Czasem po mimo najjaśniejszego odcienia robi mi takiego psikusa , że podkład ciemnieje mi na twarzy masakrycznie i wyglądam jak po nieudolnym nałożeniu samoopalacza. Ten podkładzik jest jednak dla mnie zbyt delikatny i niestety gubi się na mojej skórze a nakładanie grubej warstwy niestety mija się z celem;/ Po mimo tego, że ma bardzo faja konsystencję, kolor, zapach itp. to niestety gubi mi się na twarzy i wyglądam jakbym nie miała podkładu w ogóle. Znika, nie przykrywa mi niestety nic. Ale u mojej mamy sprawdził się doskonale czyli podsumowując ile typów skóry tyle efektów. Moja mama jest zachwycona także swoje zadnie spełnił. Może i którejś z Was przypadnie do gustu;)
Moja kochana kredeczka, kredunia czyli coś co tygryski lubią najbardziej. Wysuwana bardzo miękka i super napigmentowana, jednym słowem jest genialana, nie uczula trochę w stylu kajalu ;) świetnie się rozciera ale jak robię sobie czasem kocią kreskę to nie wyciera się jak inne;) Przyznam, że zużywam ją bardzo szybko;)
Tyle na dziś, do miłego. I.
Dawno nie miałam czasu by coś opisać także dziś postaram się zrehabilitować. Jakiś czas temu wpadł mi w ręce podkład od Jandy. Matujący podkład fleksyjny czyli taki, który nie "wędruje" po naszej twarzy.
Kolorem który dobrałam dla siebie to beż jasny ( tak nie jasny beż ale beż jasny - no cóż takie nazewnictwo) i jest to obecnie najjaśniejszy podkład z palety kolorystycznej.
Jeśli chodzi o estetykę to nie ukrywam jest bardzo ładna. Grafika typowa dla firmy. Pojemność tradycyjna jak dla każdego fluidu czyli 30 ml.
Jeśli chodzi o konsystencję to jest bardzo lekka i delikatna, co mnie w zaskoczyło to to, że przypomina zwykły krem. Zapach, konsystencja itp. Na skórze nie czuć go w ogóle ale tez i nie specjalnie jakoś poukrywał mi niedoskonałości. Słabo się trzymał i powycierał miejscami. Można bardziej porównać do kremów typu BB.
Schody dla mnie zaczynają się już przy składzie....silikon w podkładzie czy podkład w silikonie?
Aqua, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, PEG -10 Dimethicone, Tricyclodecanemethyl Isononanoae, Isononyl Isononanoate, Propylene Glycol, Triethylhexanoin, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Caesalpinia Spinosa Extract, Kappaphycus Alvarezii Extract, Disteardimonium Hectorite, Methyl Trimethicone, Sodium Chloride, Dimethicone / PEG-10/15 Crosspolymer, Acrylates / Dimethicone Copolymer, Triethoxycaprylylsilane, Tri-Sodium Citrate Dihydrate, Propylene Carbonate, Tocopheryl Acetate, Dimethicone Crosspolymer, Sodium C8-16 Isoalkylsuccinyl Lactoglobulin Sulfonate, Dimethiconol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Parfum/Fragrance, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Dipropylene Glycol, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499.
Jak kocham Jandę za kremy i kosmetyki do opalania bo są bardzo dobre tak tu zawiodłam się strasznie. Ale jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że producent weźmie sobie do serca nie tylko moje słowa ale i słowa innych dziewczyn.
Jeśli kogoś uraziłam bądź obraziłam - nie miałam tego na celu. Wydałam tylko opinię jak zachowywał się podkłąd na mojej twarzy.
Fluid możecie nabyć w Rossmannie w cenie 39,99 zł.
Jestem ciekawa czy miałyście z nim do czynienia? Jakie są Wasze odczucia?
Wasza, I.
Czołem dziewuchy;) jakiś czas temu dotarły do nas cudowności w postaci Henny Żelowej, której bardzo ale to bardzo byłam ciekawa. Ja i henna jakoś do tej pory się nie bardzo kolegowałyśmy. jakiś czas temu kupiłam w Naturze hennę też Delii ale mniejszą i w proszku. Przyznam szczerze, że efekt był całkiem niezły a nadmienię, że była to moja pierwsza henna;) no cóż brwi nigdy nie były moja mocna stroną.
Zawartość tajemniczego opakowania była bardzo interesująca. Cztery magiczne pudełeczka a w nim pensetka (bardzo urocza swoja drogą) oraz trzy kolory henny : grafit , ciemny brąz oraz czarny. Pomimo tego, że mam kruczoczarne włosy henna w kolorze ciemnego brązu okazała się dla mnie najodpowiedniejsza. Z pozostałych kolorów korzystają moje koleżanki, którym robię hennę.
Zawartość pudełeczek okazała się równie interesująca: w środku znajdowała się "woda utleniona", żel , mała miseczka oraz aplikator. Podejrzewam, że henny wystarczy na co najmniej 20 aplikacji. Bardzo niewiele wystarczy by osiągnąć zamierzony efekt.
Henna do brwi i rzęs –
żelowa – nowoczesny wymiar bezpiecznej koloryzacji brwi i rzęs. Żelowa
konsystencja i specjalny aplikator umożliwiają precyzyjne nakładanie
preparatu. Kolor polecany dla kobiet o włosach brązowych i ciemny blond.
Dlaczego henna do brwi i rzęs Delia Cosmetics, jest niezastąpiona w
Twojej kosmetyczce? wygodny sposób na koloryzację brwi i rzęs w zaciszu
domowym; metoda idealna dla Pań w każdym wieku; zastępuje codzienne
używanie konturówki do brwi; łatwy i ekonomiczny zabieg do samodzielnego
wykonania; nadaje brwiom wymarzony kształt i podkreśla oprawę oczu;
możesz mieć piękne brwi i rzęsy kiedy tylko zechcesz; jest bezpieczna w
stosowaniu, przebadana dermatologicznie. Nowoczesny wymiar koloryzacji
brwi – jak z salonu! Profesjonalna jakość żelu koloryzującego.
Nowoczesna formuła aktywatora. Idealnie gładki oraz intensywnie
koloryzujący preparat. Efekt już po 5 min od nałożenia. Wydajność – do
15 aplikacji. Miseczka i wygodny aplikator ze szczoteczką.
Cena za jaką kupimy produkt jest bardzo zadowalająca w drogerii Rossmann - 14,99 zł (bardzo często bywa ona na promocji).
Jak do tej pory nie sprawiła mi żadnego problemu zarówno przy aplikowaniu jak i uczuleniu czy tym podobne. Poniżej moje oko ;) niestety miałam małego strupka za co przepraszam , efekt jest delikatny ale ja taki lubię. Gdybym miała mocniejszy wyglądałabym jak wiedźma;)
Kochana Delio bardzo dziękuję za możliwość przetestowania tego produktu, osobiście jestem bardzo zadowolona - z tego co zauważyłam nie jestem jedyna w tym temacie;)
Ściskam mocno, Iwona
Etykiety:
Firmy FLOSLEK chyba nie muszę przedstawiać żadnej szanującej się kobiecie. Przyznam szczerze, że o firmie słyszałam bardzo dużo ale nie miałam okazji posiadać żadnego kosmetyku. Sytuacja uległa zmianie całkiem przypadkowo ponieważ produkt o jakim dziś mowa znalazł się w jednym z Boxów od LIFERII. Mowa tu o żelu ze świetlikiem lekarskim i herbatą.
Małe bardzo estetyczne a zarazem poręczne opakowanie od razu wpadło mi w oko. Jako, że nie jestem fanką kremów ze względu na wrażliwość ten specyfik postanowiłam wypróbować.
Z tego co zdążyłam zauważyć produkt zyskał sobie rzesze fanek. Zawiera on mianowicie substancje bioaktywne:
Ekstrakt ze świetlika lekarskiego - znany i ceniony od dawna. Przynosi ulgę i ukojenie zmęczonym, obolałym oczom.
Ekstrakt z zielonej herbaty -
znosi świąd i pieczenie towarzyszące stanom zapalnym, obkurcza drobne
naczynia krwionośne, uszczelnia ściany włośniczek, działa
przeciwobrzękowo.
Pantenol (prowitamina B5) - nadaje skórze gładkość, elastyczność, łagodzi podrażnienia.
Można go stosować pod makijaż ale ja moimi tradycyjnymi metodami stosuję go na noc. Rano moje oczy nie są podrażnione, nie mam tak zwanych "sińców" ani "worków" pod oczami.
Jak przedstawia go producent?
Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą usuwa objawy zmęczenia, łzawienia, podrażnienia i pieczenie okolic oczu, spowodowane warunkami atmosferycznymi, przebywaniem w suchych pomieszczeniach, niewyspaniem. Zastosowany w recepturze wyciąg ze świetlika wykazuje własności przeciwzapalne oraz kojące a ekstrakt z zielonej herbaty przeciwświądowe.
Żel ze świetlikiem i herbatą to gwarancja zdrowych okolic oczu bez symptomów zmęczenia, świądu, pieczenia.
Podsumowując produkt jest naprawdę wart uwagi. Za produkt zapłacimy grosze, jest to koszt około 10 złotych a wystarcza na bardzo długo przy codziennym użyciu, ponieważ niewielka ilość wystarczy by osiągnąć zamierzony efekt.
Jestem ciekawa czy znacie ten żel a podejrzewam, że tak jest. Polecacie jeszcze inne kosmetyki tej firmy na które warto zwrócić uwagę?
Tymczasem zapraszam na kolejny post już niebawem.
Dziś słów kilka o bazach pod makijaż , które na rynek wypuściła firma AA. Nie będę ukrywała, że z bazami pod makijaż miałam jak dotąd bardzo przykre doświadczenia. Nie będę tu wymieniała ich nazw by nikogo nie urazić ani nie oczernić. Moja cera jak wiecie potrafi mi płatać różne urodowe figle. Jako , że zajmuję się także wizażem w swojej pracy bardzo często używam różnych baz. U mnie samej jak dotąd nie sprawdziła się żadna. Zapchane pory i bąble ropne to tylko te "łagodniejsze objawy. Kiedy moje kochane AA wprowadziło na rynek bazy postanowiłam zaryzykować , przyznam, że z duszą na ramieniu. W mojej kosmetyczce zagościły dwie: Baza redukująca zaczerwienienia Anti-Redness oraz baza matująca Anti-Shine.
Na pierwszy ogień poszła baza matująca. przyznam szczerze , że doznałam małego szoku, ponieważ baza pięknie wygładziła mi skórę i nie świeciłam się na twarzy, bardzo ładnie mi ją zmatowiła. Pory nie były zapchane ale i też nie wystąpiły żadne inne przykre dla mnie niespodzianki. Nie stosuję tej bazy codziennie ale za to w miarę regularnie. I jak dotąd nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. U mnie sprawdziła się celująco. Szczerze powiedziawszy, że nie spodziewałam się takiego efektu jaki udało mi się osiągnąć. Jednak co dla wrażliwych to dla wrażliwych. Przeznaczona jest do skóry tłustej , mieszanej i normalnej.
Co zapewnia nam producent :
- Skin de-stress complex – uszczelnia warstwę ochronną skóry, zabezpieczając ją przed podrażnieniami, wynikającymi ze stosowania makijażu.
- Formuła MattFinish ułatwia aplikację i zapobiega, pojawiającemu się w ciągu dnia, błyszczeniu się skóry, nadając jej gładkość i matowe wykończenie.
- Ekstrakt z zielonej herbaty, bogaty w polifenole, witaminy i mikroelementy, normalizuje aktywność gruczołów łojowych, dzięki czemu zmniejsza widoczność rozszerzonych porów.
- Ekstrakt z bambusa intensywnie odświeża i tonizuje skórę, wspomagając działanie matujące.
Uważam, że to co przeczytałam na opakowaniu sprawdza się w stu procentach.
Co nasza baza zawiera:
Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Nylon-12,
Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Bambusa Vulgaris
Shoot Extract, Propylene Glycol, Butyrospermum Parkii Butter, Adansonia
Digitata Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Perilla Ocymoides Seed Oil,
Tocopheryl Acetate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Palm Kernel
Glycerides, Squalane, Behenyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Palmitic Acid,
Stearic Acid, Lecithin, Cetyl Alcohol, Lauryl Alcohol, Myristyl
Alcohol, Ceramide NP, Aqua, Pentylene Glycol, Ornithine HCL, Carnosine,
Glycine, Histidine, Lysine, Calcium Gluconate, Magnesium Gluconate,
Cupric Chloride, Manganese Chloride, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.
W drogerii Rosmann za bazę zapłacimy około 22 zł.
Moja ocena to 5/5 i kupię ją ponownie jeśli tylko ją skończę.
Drugą z baz jaką posiadam to zielona baza przeznaczona do cery naczynkowej niwelująca zaczerwienienia. Przyznam szczerze, że polubiłam ją nieco bardziej niż bazę matującą i tą akurat staram się stosować niemalże codziennie. MA bardzo lekką kremową konsystencję i świetnie sprawdza się samodzielnie. Ja czasem jeśli mam luźniejszy dzień a moja twarz nie sieje zgorszenia to nakładam tylko tą bazę.
Ma ona działanie pielęgnacyjne. Wygładza skórę, widocznie wyrównuje jej koloryt. Dzięki zielonym pigmentom natychmiastowo zmniejsza zaczerwienienia. Działa obkurczająco na naczynka krwionośne, zapewniając długotrwały efekt pielęgnacyjny.
A co zapewnia producent?
Ma ona działanie pielęgnacyjne. Wygładza skórę, widocznie wyrównuje jej koloryt. Dzięki zielonym pigmentom natychmiastowo zmniejsza zaczerwienienia. Działa obkurczająco na naczynka krwionośne, zapewniając długotrwały efekt pielęgnacyjny.
A co zapewnia producent?
- Skin de-stress complex – uszczelnia warstwę ochronną skóry, zabezpieczając ją przed podrażnieniami, wynikającymi ze stosowania makijażu.
- Ekstrakt z Centella asiatica uelastycznia ścianki naczyń
krwionośnych, a kompleks Anti-Redness obkurcza je i uszczelnia,
niwelując zaczerwienienia skóry i łagodząc podrażnienia.
Zestaw składników aktywnie nawilżających chroni skórę przed przesuszeniem, pozostawiając ją aksamitnie miękką i gładką.
Nie ukrywam, że chciałabym poznać jaką macie opinię na temat baz pod makijaż a może miałyście okazję wypróbować właśnie te?
Tymczasem do zo!
Przypominam, że na moim Insta oraz tu na blogu trwa rozdanie;) zatem do dzieła;)
Etykiety:
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































