Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty!! tak, wczoraj oficjalnie przywitaliśmy wiosnę i muszę przyznać, że w Lublinie był to bardzo ciepły dzień. Dziś niestety marzec jak to marzec spłatał nam figla i pada deszcz i jest bardzo nieprzyjemnie. Żeby Wam nieco umilić dzień przygotowałam wpis odnośnie mojego ulubionego balsamu do ciała i słowa "ulubiony" nie użyłam bez kozery.
Jeszcze za czasów siarczystej zimy nabyłam jak to ja metodą prób i błędów natłuszczający balsam do ciała. Moją uwagę przyciągnęło to, że produkt zawiera aż 30 % kompleksu natłuszczającego. Zwracam na to dosyć szczególną uwagę ponieważ moa skóra jest niestety zarówno w lecie jak i zimie bardzo wysuszona.
Tak na dobrą sprawę Oillan jak do tej pory mnie nie zawiódł więc założyłam z góry , że tym razem inaczej być nie może. Moja kosmetykowa intuicja mnie nie zawiodła. Przybyłam do domu i nie mogąc się doczekać zaczęłam operację nawilżenie. produkt jest bezzapachowy o gęstej konsystencji lekko "tłustej" moja skóra po nałożeniu dosłownie wessała produkt i w tym momencie przepadłam. I od tej pory bardzo zaprzyjaźniłam się z tym produktem. Serdecznie polecam go osobom takim jak ja, które mają bardzo suchą skórę. Balsam naprawdę robi robotę.
co zawiera nasze cudo?
Składniki aktywne:
kompleks natłuszczający (trójglicerydy kwasu
kaprylowego i kaprynowego, parafina ciekła, olej
ogórecznika lekarskiego, masło shea), cucurbityna,
alantoina, D-pantenol.
Działanie:
- odbudowuje strukturę lipidową naskórka, wzmacniając barierę ochronną
- natłuszcza i wygładza skórę
- ogranicza transepidermalną utratę wody, chroniąc przez przesuszeniem
- intensywnie odżywia i nawilża
- niweluje szorstkość skóry
- przywraca miękkość i gładkość
- łagodzi podrażnienia oraz świąd
- przywraca komfort.
Tak więc moje robaczki jeśli macie przesuszoną skórę po zimie zachęcam do sięgnięcia po ten produkt jest wart świeczki i uwagi. Tymczasem do zo a ja już dziś zapraszam Was na kolejny "włosowy" wpis ;)



